"bo to była życia nieśmiałość, a odwaga- gdy śmiercią niosło." Cytat z wiersza "Z głową na karabinie" K. K. Baczyńskiego nie jest przypadkowy. 9 grudnia 2015 roku w sali konferencyjnej Szkoły Łacińskiej słuchacze Uniwersytetu Trzeciego Wieku oraz wielu innych malborczyków mogło dowiedzieć się lub poszerzyć swoją wiedzę na temat Związku Polaków "Młody Las" - tajnej organizacji założonej przez Polaków przywiezionych na przymusowe roboty do Malborka i działającej wśród wielu tysięcy rozproszonych po Powiślu młodych Polaków wykonujących niewolniczą pracę.
Spotkanie założycielskie "Młodego Lasu" miało miejsce 5 maja 1941 r. w ogrodnictwie Ernsta Rudlafa (dzisiaj ul. M. Kopernika), u którego pracował Narcyz Kozłowski - przywieziony z Rojewa k. Rypina, z wykształcenia nauczyciel, inicjator zawiązania organizacji. Oprócz niego w spotkaniu uczestniczył Aleksander Wiśniewski (inżynier, absolwent Politechniki Lwowskiej; pracował w warsztatach przy obecnej Poczty Gdańskiej) oraz Antoni Janowicz (pochodzący z Tucholi nauczyciel; pracował w serwisie radiowym należącym do Niemca Bejera ). Cała trójka złoży później w Wielkim Refektarzu na przewiezione z Wawelu kopie krzyżackich sztandarów, zdobytych przez Polaków pod Grunwaldem, potajemne ślubowanie.
"Młody Las" stawiał sobie konkretne cele: tajne nauczanie, aby zapobiec wynarodowieniu oderwanych od swej kultury Polaków i aby przygotować wolnej Polsce (w co mocno wierzono) wykształconych obywateli; wywiad; sabotaż gospodarczy; propaganda antyhitlerowska; pomoc uwięzionym. Zadania te były możliwe do wykonania, gdyż przywiezieni na roboty Polacy mogli poruszać się w miarę swobodnie (pod warunkiem noszenia na ubraniu literki P, poza tym jak wszyscy pracownicy mieli wolne sobotnie popołudnia (ten przywilej nie dotyczył zatrudnionych w gospodarstwach rolnych) oraz niedziele. Kontakty nawiązywano zazwyczaj podczas pracy, jak na przykład z jeńcami angielskimi zatrudnionymi wraz z Polakami w gospodarstwie Brunona Bergmana w Trampowie. Pomocni okazali się też Polacy - autochtoni, mieszkający w Malborku i okolicy. Członkowie "Młodego Lasu" spotykali się w różnych miejscach, np. na zapleczu hotelu i restauracji przy obecnej ulicy Dworcowej (obiekt został zburzony po wojnie), w warsztatach przy obecnej ul. Poczty Gdańskiej, w mieszkaniach przy obecnych ulicach: T. Kościuszki 10, M. Kopernika 27, H. Sienkiewicza 59, E. Orzeszkowej 3. Głównym jednak miejscem spotkań był dom Moniki Isdepskiej przy ul. Solskiego w Kałdowie. "Młody Las" był aktywny również poza Malborkiem: w Nowym Stawie, Trampowie, Świerkach, Mątowie, Starym Polu, Szymankowie, Konczewicach, Pogorzałej Wsi, Pręgowie, Królewie, Lasowicach, Lichnowach, Stogach, Kaczymnosie.
Niestety, wiele osób poniosło surowe konsekwencje swej odwagi. Z rąk gestapowców lub w innych okolicznościach zginęło ok. 200 działaczy. Między innymi Aleksander Wiśniewski (pierwszy dowódca "Młodego Lasu") i Wacław Michalski (wachmistrz WP, pracował na podmalborskim lotnisku, prowadził tajne zajęcia wojskowe). Miejscem kaźni Polaków były piwnice ratusza. To tutaj bestialsko torturowano po zaaresztowaniu działaczy organizacji. Taki los spotkał na przykład Narcyza Kozłowskiego (drugiego dowódcy "Młodego Lasu") i Antoniego Janowicza (trzeciego dowódcy "Młodego Lasu"). Należy tutaj wspomnieć o tragicznej śmierci czwartego dowódcy - Romana Dzierzbickiego, który został zastrzelony przez wyzwalających Malbork Rosjan. Stało się to na podwórku domu przy ul. H. Sienkiewicza 59. Tam też został pochowany. To nad jego prowizorycznym grobem 26 sierpnia 1945 roku Narcyz Kozłowski, Leon Szablewski, Henryk Urbański rozwiązali tajną organizację "Młody Las". W 1966 roku staraniem Narcyza Kozłowskiego ekshumowano szczątki Romana Dzierzbickiego i pochowano na Cmentarzu Komunalnym w Malborku.
W 1991 roku, w pięćdziesiątą rocznicę powstania Związku Polaków w Prusach Wschodnich "Młody Las", znowu z inicjatywy Narcyza Kozłowskiego zarejestrowano w sądzie Stowarzyszenie Społeczno-Kombatanckie Związek Polaków "Młody Las", którego zadaniem jest nie tylko "obrona godności, dobrego imienia i pamięci byłych członków Młodego Lasu" (ze statutu Stowarzyszenia), ale pielęgnowanie idei, która im przyświecała - tą ideą jest Ojczyzna.
To przedstawiciele tego Stowarzyszenia gościli w Szkole Łacińskiej, aby ocalić od zapomnienia ludzi, którzy podjęli bohaterską, niebezpieczną walkę o polskość i wolność, walkę bez broni, bez kierującej "góry". Trzeba głośno mówić o organizacji, której nie stworzyły polityczne elity, lecz polskie serca. Stworzyli ją spontanicznie, w trudnych warunkach ludzie prości, ludzie o różnych poglądach i światopoglądach. Może warto zastanowić się nad sobą w kontekście tych cichych bohaterów?
tekst: Maria Keńska-Wyszyńska
zdjęcia: archiwum Stowarzyszenia "Młody Las"



















































